
Bardzo intensywnie trenują piłkarze Mazovii Mińsk Mazowiecki przed rundą rewanżową 4 ligi. Warunki atmosferyczne (mróz, śnieg) nie są sprzymierzeńcem, ale klub robi wszystko, by pomóc drużynie. Dlatego już trzy mecze sparingowe Duma Mińska rozgrywała pod „dachem”, czyli w tzw. halach pneumatycznych. O sytuacji w zespole rozmawiamy z trenerem Damianem Guzkiem.
—-
Redakcja: Jesteśmy na półmetku przygotowań, minął miesiąc treningów, jeszcze drugi przed drużyną. Póki co więcej powodów do optymizmu czy zmartwień?
Trener Damian Guzek: To na pewno ból głowy, ale ten pozytywny. Szerokość kadry, wybór wariantów, jakość treningowa… Z tego się cieszę. Przed ligą jest jeszcze sporo znaków zapytania jeżeli chodzi o personalia. Każdy daje z siebie 100 procent. Jedni walczą o miejsce w 20, czyli kadrze meczowej, inni o pierwszą 11. Rywalizacja jest duża, lecz zdrowa.
Red.: Sytuacja kadrowa uległa poprawie w porównaniu do jesiennej części ligi?
D.G.: Na papierze na pewno tak. Jakość treningowa też to potwierdza. Ale wszystko zweryfikuje liga. Nazwiska u mnie nie grają. Pracowitość, intensywność i pokora w pracy to najlepsza droga do wyjściowego składu. Już w tamtej rundzie był najlepszy tego przykład. Nie mam z tym problemu. Będą grali ci, którzy na dany moment będą prezentowali najwyższą formę.
Red.: W czterech sparingach sprawdził trener 31 zawodników, w tym 29 będących zawodnikami Mazovii. Z tak szerokiego grona będzie wybierana 20-osobowa kadra na pierwszy mecz ligowy?
D.G.: Tak jak mówiłem już wcześniej. Chcieliśmy sprawdzić jak największą liczbę zawodników. Każdemu dać szansę, jeżeli na to zasługiwał. Od lutego kadra Jedynki już jest mniejsza.
Red.: Zimowe warunki nie ułatwiają pracy. Jak poradziła sobie Mazovia jeśli chodzi o codzienne treningi i gry sparingowe?
D.G.: Myślę, że w miarę optymalnie. Oczywiście modyfikacji było naprawdę dużo. Od treningów po gry kontrolne. Staraliśmy się przede wszystkim dbać o zdrowie zawodników podczas treningów i sparingów. Bo ono jest najważniejsze.
Red.: W miniony piątek Mazovia zagrała 2-godzinny mecz z Piasecznem – pierwszy gwizdek o 20:50. Drugi skład zaczął rywalizację o 22:00. Dla zawodników 4 ligi to nietypowa pora, jak sobie poradzili?
D.G.: Żartowaliśmy przed odprawą, że mamy Ligę Mistrzów – ze względu na godzinę rozgrywania spotkania. A tak poważnie, najważniejsza była realizacja założeń, o których rozmawialiśmy przed meczem. Zawodnicy byli po intensywnych treningach. Sam byłem ciekawy, czy przełamią swoje bariery. Uważam, że możemy być zadowoleni patrząc przez pryzmat całokształtu tego spotkania.
Red.: W najbliższym sparingu z Łomżą również zobaczymy dwie jedenastki?
D.G.: Sparingi są też po to, żeby je wygrywać. Utrwalać mentalność. To będzie wymagające spotkanie, dlatego myślę, że na boisku pojawią się zawodnicy, którzy na ten moment są bliżej pierwszego składu i kadry meczowej.
Red.: Spotkanie odbędzie się w formule 2×45 czy 2×60 min?
D.G.: Zdecydowaliśmy z trenerem rywali Marcinem Sasalem, że zmierzymy się 2 razy po 60 minut. To oznacza, że zagra więcej piłkarzy.