
4 kwietnia skończy dopiero 20 lat, a ma już duże doświadczenie w seniorskim futbolu, chociaż w Mazovii dużo więcej meczów w zespole rezerw niż pierwszym. Dobrym występem w sparingu z MKS Piaseczno (3:1) „przypomniał” o sobie Szymon Tywanek, środkowy obrońca mierzący 195 cm wzrostu.
—-
Redakcja: Grałeś kiedykolwiek w meczu o g. 22:00? Pytam bardziej o jakieś rekreacyjne rozgrywki, może w innej dyscyplinie sportu.
Szymon Tywanek: Nie zdarzyło mi się nigdy w oficjalnym meczu. Może jedynie tylko rekreacyjne granie z kolegami na orliku czy hali.
Red.: Późna pora w piątek była dużym utrudnieniem?
Sz.T.: Jak dla mnie pora meczu nie stanowiła żadnego kłopotu.
Red.: Zagrałeś na stoperze obok Tomasza Lewandowskiego. Jak oceniasz Wasz duet, ale i grę całego bloku obronnego w tej drugiej godzinnej połowie?
Sz.T.: Z Tomkiem gra mi się dobrze. Czuję się pewnie, ponieważ „Lewy” jest doświadczonym zawodnikiem. Przekazuje dużo wskazówek i cennych podpowiedzi w trakcie meczu. Co do całego bloku defensywy w drugiej połowie, myślę że zagraliśmy na dobrym poziomie. Ale trafił się jeden prosty błąd, zawodnik Piaseczna wyszedł sam na sam, na szczęście nie zamienił tej sytuacji na gola. Dużo rozgrywaliśmy i budowaliśmy akcje przez boki boiska, gdzie akurat robiliśmy przewagę i kreowaliśmy sytuacje bramkowe.
Red.: Słuszny wzrost próbowaliście wykorzystać przy rzutach rożnych dla Mazovii?
Sz.T.: Miałem sytuację – uderzyłem głową, ale nieczysto trafiłem w piłkę i strzał nie miał odpowiedniej mocy. Bramkarz złapał piłkę. Przy drugiej okazji, kiedy piłka spadła na 11 metr, uderzyłem mocno po ziemi, lecz strzał został zablokowany.
Red.: Początek przygotowań do rundy wiosennej w Twoim przypadku wiązał się z treningową pauzą. Co się stało?
Sz.T.: Miałem tygodniową przerwę w treningach z powodu mocnego stłuczenia palca. Obawiałem się że rozbrat z piłką będzie dłuższy.
Red.: Przez cały okres trenujesz z Jedynką, czy dużo było do nadrobienia? Trenujecie jako zespół jeszcze mocniej niż rok temu?
Sz.T.: Akurat początki nie były ciężkie, bo nie wchodziliśmy od razu na duże obciążenie tylko powoli się adaptowaliśmy. Teraz od ponad dwóch tygodni jesteśmy na wysokich obrotach. Bieganie, małe gry i siłownia. Jeżeli chodzi o siłownię to zaczynaliśmy z mniejszym ciężarem i robiliśmy więcej powtórzeń. Obecnie większy kilogramy z mniejszą liczbą powtórzeń i do tego ćwiczenia na moc.
Red.: Jesienią dwa razy byłeś na ławce w 4 lidze, ale bez gry w oficjalnym meczu. To było duże rozczarowanie?
Sz.T.: Rozczarowany to nie. Wiadomo, że chciałbym jak najwięcej grać, ale trener ma inną wizję. Nie mogę się obrażać za to, że nie gram. Jedynie ciężką pracą i zaangażowaniem podczas treningów mogę udowodnić, że chcę grać więcej. Jest to bardziej motywacja do jeszcze cięższej pracy.
Red.: W 5 lidze grałeś wszystko poza jednym meczem za kartki?
Sz.T.: Pauzowałem za kartki, lecz tak naprawdę miałem żółtych 3, a nie 4. Przed meczem trener mi powiedział, że nie mogę wystąpić, bo mam 4 żółte, co mnie zdziwiło. Sfaulował kolega, dostał kartkę, a sędzia przez przypadek wpisał mi żółty karton. Niestety było za późno na odwołanie się i musiałem pauzować.
Red.: Czego zabrakło aby więcej punktować?
Sz.T.: Brakowało nam często chłodnej głowy w sytuacjach 100-procentowych. Kreowaliśmy całkiem sporo, lecz niestety nie wykańczaliśmy ich. Te sytuacje się mściły i przeciwnicy trafiali. Było też kilka bramek straconych w głupi sposób, tzn. bilard w polu karnym i przeciwnik wykorzystywał. Jestem przekonany, że miejsce, które aktualnie zajmuje Dwójka w lidze jest sporo za niskie. Nie raz pokazaliśmy, że umiemy grać z drużynami z czołówki, urywając im punkty np. Kozienice czy Znicz II Pruszków. Mamy chyba najmłodszy zespół w 5 lidze. Na pewno nie można nam odmówić zaangażowania i waleczności w meczach.