
Mierzący 196 cm 25-letni Adrian Szczutowski występował między innymi w Ekstraklasie w Stali Mielec, 1 lidze w Stomilu Olsztyn, Chrobrym Głogów oraz Wiśle Płock i 2 lidze w Stali Stalowa Wola. O 4 lidze mazowieckiej mówi, że zna ją bardzo dobrze. – Na tym poziomie rozgrałem 80 meczów, strzeliłem około 60 bramek i miałem 20 asyst w Wiśle II Płock – mówi nowy napastnik Mazovii Mińsk Mazowiecki.
—-
Redakcja: Rozegrałeś 10 meczów w Ekstraklasie w Stali Mielec w 2021 i 2022 roku, razem m.in. z obecnym piłkarzem Mazovii Maciejem Jankowskim i byłym Konradem Wrzesińskim. To był najlepszy okres w piłkarskiej karierze?
Adrian Szczutowski: Jeden z lepszych, szczególnie dlatego, że to był najwyższy szczebel ligowy w Polsce. Ale jeszcze lepiej grałem w 1-ligowym Stomilu Olsztyn, dla którego zdobyłem 5 goli w 14 spotkaniach, mimo że ja – prawie dwumetrowy zawodnik – ustawiany byłem na prawym skrzydle. I właśnie ze Stomilu trafiłem do Mielca, a potem wróciłem do Wisły Płock. Chociaż mogłem podjąć dla siebie w tamtym momencie lepszą decyzję pod kątem gry.
Red.: W Twoim debiucie ekstraklasowym wygraliście 2:0 z Górnikiem Łęczna, a na boisku pojawiłeś się – przy podwójnej zmianie – razem z Maćkiem Jankowskim – w 71 minucie.
A.Sz.: Dla Maćka to był jubileuszowy, 300. występ w Ekstraklasie, a dla mnie pierwszy. Naszym trenerem był Adam Majewski, u którego występowałem w Płocku i Olsztynie. Kontrakt podpisałem w czwartek, a już następnego dnia pojawiłem się na boisku. Szkoleniowiec od razu chciał dać mi szansę.
Red.: O którym meczu w Ekstraklasie możesz powiedzieć, że zdążyłeś pokazać swoje umiejętności?
A.Sz.: Dwa razy wychodziłem w podstawowym składzie mieleckiej Stali, m.in. w Pucharze Polski z Wisłą Kraków. Myślę, że w tym meczu fajnie się pokazałem, wychodziłem na pozycje, znajdując przestrzenie za obroną rywali. Ale niestety nie wykorzystałem dwóch lub trzech sytuacji w pierwszej połowie. Może gdybym okazje zamienił na bramki nieco inaczej potoczyłyby się moje losy w zespole. A co do Ekstraklasy nieźle zaprezentowałem się w końcówce rywalizacji z Zagłębiem Lubin. Miałem jedno otwierające podanie prostopadłe, lecz też koledze nie udało się go zamienić na trafienie.
Red.: Rekomendacja Maćka Jankowskiego sprawiła, że zdecydowałeś się dołączyć do Mazovii? Co opowiedział o drużynie?
A.Sz.: Pierwsze rozmowy z Mazovią prowadziłem latem ubiegłego roku, jednak nie byłem z nich zadowolony. Teraz faktycznie Maciek tak jak on potrafi szczerze przedstawił sytuację w klubie, mówią o plusach, ale i minusach. Doceniam takie postawienie sprawy. W poprzednim klubie, 3-ligowej Tłuchowii Tłuchowo, dostałem informację od dawnego kolegi z Wisły Płock, że jest wszystko super i nic tylko przychodzić i grać. Ale po czasie wiedziałem, że do końca tak nie było. Nie chcę mówić, że było źle, bo wręcz przeciwnie, bardzo dobrze wspominam czas w Tłuchowie i bardzo dziękuję, w szczególności prezesowi i dyrektorowi, za szansę.
Red.: Mazovia grała dotąd z jednym napastnikiem, teraz to się zmieni? Maciej Jankowski, Adrian Szczutowski, a jest też Michał Podpora ze sporą liczbą minut w pierwszej rundzie.
A.Sz.: Zobaczymy jak to się potoczy, normalną sprawą jest, że w każdym zespole i lidze trzeba wywalczyć miejsce w składzie. Maciek Jankowski wspominał, że i on może zejść niżej, ale i ja potrafię i lubię grać na „dziesiątce”. Nie jestem typową strzelbą, czekającą na podanie w polu karnym. Dążę do tego, aby też trochę porozgrywać i podotykać piłkę.
Red.: Na ile udaje się Tobie wykorzystywać wzrost?
A.Sz.: Myślę, że dobrze gram tyłem do bramki, potrafię się zastawić. Jeśli chodzi o główki, ładną bramkę zdobyłem w 1 lidze dla Stomilu z GKS Tychy. Ale generalnie mój atut w postacie warunków fizycznych nie został jeszcze wykorzystany.
Red.: Masz swojego ulubionego wysokiego napastnika polskiego lub zagranicznego?
A.Sz.: Z obcokrajowców wymieniłbym Erlinga Haalanda i Zlatana Ibrahimovicia. Plus Paul Pogba, który jest troszkę niższy, ale… biegam podobnie do niego. Może to wygląda jak bieg od niechcenia, ale to tylko pozory. Na pewno z gry Pogby jest mnóstwo pożytku dla drużyny.
Red.: Występując w Wiśle II Płock mierzyłeś się z Mazovią?
A.Sz.: Wydaje mi się, że nie zagrałem ani w Płocku, ani w Mińsku Mazowieckim, lecz w tym momencie nie przypominam sobie powodów absencji.
Red.: Kogo zapamiętałeś z obecnego zespołu Mazovii, oczywiście za czasów gry w przeciwnej jedenastce?
A.Sz.: Muszę opowiedzieć o historii z Tomkiem Lewandowskim. Miałem 19 lat, kiedy pierwszy raz zagrałem w wyjściowej jedenastce 2-ligowej Stali Stalowa Wola. Naszym rywalem była Olimpia Elbląg, w składzie m.in. z Tomkiem Lewandowskim i Michałem Kuczałkiem. Grałem na „Lewego” i… bardzo szybko się zniechęciłem. Tomek to typ twardego, agresywnego obrońcy, który umiejętnie taranuje napastników. I wybił mi tamten mecz z głowy.


