
19-letni napastnik Michał Podpora stale czyni postępy – w pierwszym sezonie w barwach Mazovii Mińsk Mazowiecki strzelił 6 goli, a w rundzie jesiennej obecnego – 7. Ale jednocześnie nie ukrywa, że wymaga od siebie więcej i chce częściej trafiać do siatki rywali!
—-
Redakcja: Siedem goli w czwartej lidze i jeden w pucharze to zadowalający wynik w rundzie jesiennej?
Michał Podpora: Jest to niezły wynik, lecz mnie nie do końca zadowala. Wiem, że strzelonych bramek mogło być znacznie więcej.
Red.: Przed sezonem, ale też już w trakcie, nie mogli grać kontuzjowani Maciej Jankowski i Julian Świątek, więc byłeś naturalnym wyborem na pozycję numer dziewięć. Swoje aspiracje musiałeś jednak potwierdzić na treningu, bo będąc bez formy nie zagrałbyś w pierwszej „11”. Trener Damian Guzek od Ciebie wymagał więcej niż wiosną?
M.P.: Wiedziałem, że będę miał szansę na więcej minut w tym sezonie i starałem się robić wszystko, aby grać jak najwięcej. Myślę, że pokazałem gotowość do gry w pierwszym składzie.
Red.: Maciek i Julek w okresie rehabilitacji pojawiali się często na stadionie przy Sportowej. Jakich rad Tobie udzielali podczas treningów czy nawet w czasie meczów?
M.P.: Dostałem wiele cennych wskazówek na temat poruszania się na boisku i odpowiedniego ustawiania podczas różnych scenariuszy w trakcie meczu.
Red.: Sezon rozpocząłeś od szybko zdobytej bramki w Makowie. To bardzo pomogło? W tamtym meczu mogłeś powiększyć dorobek?
M.P.: To trafienie na pewno zwiększyło moją pewność siebie. Miałem jeszcze w tamtym dniu parę okazji na podwyższenie wyniku.
Red.: Które trafienia sprawiły najwięcej radości?
M.P.: Wskazałbym na wspomnianą bramkę z Makowianką, jak również z Legionovią na 1:1 i Wilgą Garwolin przesądzającą o zwycięstwie 1:0.
Red.: Futbol to gra błędów, więc pojawiły się też zmarnowane „setki”. Zostały takie na długo w pamięci?
M.P.: Nie trzymam długo w pamięci sytuacji, w których piłka nie znalazła się w siatce. Mimo to każdą sytuację analizuję i staram się wyciągać cenną lekcję.
Red.: Zagrałeś w każdym z 17 meczów, łącznie spędzając około 1200 minut na boisku. W jakich aspektach najmocniej się rozwinąłeś?
M.P.: Uważam, że nabrałem boiskowej pewności siebie.
Red.: Dostałeś jedną żółtą kartkę. Jak zapatrujesz się na grę obronną najbardziej wysuniętego piłkarza Mazovii?
M.P.: Nie bez powodu napastnik jest nazywany pierwszym obrońcą, a w samej Mazovii gra obronna jest bardzo ważna, nawet w przypadku najbardziej wysuniętego zawodnika.
Red.: Wrócę jeszcze do okresu przygotowawczego, kiedy w klubie testowani byli napastnicy, m.in. dwaj bardzo wysocy. Spodziewałeś się, że konkurencja jeszcze wzmocni Ciebie jako młodego zawodnika?
M.P.: Konkurencja jest zawsze dobrą rzeczą, bo tylko w ten sposób da się najbardziej rozwinąć.
Red.: Który mecz był tym najbardziej pasującym do realnej oceny Mazovii? Chodzi mi o to, w którym zagrała ta prawdziwa, mocna Mazovia.
M.P.: Mecz z Oskarem Przysucha był według mnie przełomowym w obecnym sezonie, a z każdym kolejnym Mazovia jeszcze bardziej się wzmacniała.