
W każdym meczu jesteśmy w stanie zdominować rywala i narzucić swój styl gry – mówi 31-letni defensywny pomocnik Michał Kobiałka, który strzelił swoją pierwszą bramkę dla III-ligowej Mazovii Mińsk Mazowiecki. Po spotkaniu z Widzewem II Łódź (3:2) „Kobi” znalazł się w jedenastce kolejki telewizji internetowej RSC Livestream.
—-
Michał Kobiałka zajął miejsce w składzie kontuzjowanego Michała Kuczałka i świetnie wywiązuje się z roli „szóstki” grającej obok Michała Janoty. To co wyróżnia wychowanka Chełmianki Chełm to pracowitość, waleczność, determinacja, spora liczba przechwytów, ale i zaangażowanie w akcjach ofensywnych.
Redakcja: Twój piąty mecz z rzędu w podstawowym składzie, drugi pełny i pierwszy z golem. Satysfakcja po spotkaniu z Widzewem II też największa?
Michał Kobiałka: Bardzo mnie cieszy, że gram, jestem zdrowy i nasza drużyna mecz za meczem spisuje się dobrze i zwycięża. Bramka to do tego wszystkiego miły dodatek, który zawsze raduje. Mam nadzieję, że będą pojawiały się kolejne.
Red.: Zachowałeś się jak klasyczny napastnik po rzucie rożnym. Zadziałał instynkt, umiejętność przewidywania?
M.K.: Przy stałych fragmentach każdy ma określone zadania. Jednak przy tej bramce piłka zatańczyła między nami, zadziałał instynkt i szybka reakcja. Piłka spadła mi pod nogi, więc zostało umieścić ją w siatce.
Red.: W Chełmiance strzelałeś gole po stałych fragmentach gry?
M.K.: W klubie z Chełma miałem nieco inne zadania, dlatego nie pojawiałem się stricte blisko przy bramce podczas rożnych i wolnych.
Red.: Długimi okresami Mazovia dominowała w Łodzi, spychając rezerwy klubu Ekstraklasy do defensywy. Widzew II okazał się słabszy niż wynikało z analiz przedmeczowych?
M.K.: Widzew II to dobra drużyna, co pokazuje jego pozycja w lidze. Mazovia dominowała, ponieważ jest dobrym zespołem ze sporą jakością. W każdym meczu jesteśmy w stanie zdominować rywala i narzucić swój styl gry.
Red.: Jednocześnie Łodzianie potrafili groźnie Was zaskakiwać lub wykorzystywać umiejętności w skoku pressingowym?
M.K.: Gospodarze mieli kilka okazji, jednak wynikały one z naszych indywidualnych błędów. To jest mecz piłkarski, zawsze może się coś wydarzyć, jakiś błąd, przebłysk przeciwnika. Najważniejsze zachować w tym wszystkim chłodną głowę i pewność siebie. My to mamy, dlatego odwracamy kolejny mecz, mimo słabego wyniku do przerwy.
Red.: Prównanie trzecioligowych grup I i IV. Co szczególnie rzuca się w oczy?
M.K.: Przyjdzie czas po rundzie i po sezonie. Mamy jeszcze przed sobą sporo ciężkich meczów, po których będę mógł więcej powiedzieć.
