
Nie chciałbym, żeby na tych dwóch bramkach się skończyło — liczę, że jeszcze coś dołożę, bo dla obrońcy gole zawsze są dodatkową wartością – mówi 26-letni Michał Gładysz, który III-ligowe występy w Mazovii zaczął od 2 bramek w 2 meczach. Co ciekawe, na tym poziomie debiutował już jako 17-latek w Legii II, w której grał razem z Erykiem Więdłochą i Mateuszem Szwedem.
—-
Redakcja: Najskuteczniejszym piłkarzem Mazovii jest obrońca Michał Gładysz – dwa mecze i dwa gole. Które trafienie sprawiło większą satysfakcję?
Michał Gładysz: Bardzo cieszę się ze swojej skuteczności i z tego, że w dwóch meczach zdobyłem dwie bramki. Oba trafienia dały mi dużo satysfakcji, więc ciężko wskazać jedno. Wiadomo, że większą radość daje gol, po którym drużyna zdobywa punkty. Szkoda, że pierwsza bramka w meczu z rezerwami Jagiellonii była tylko na 2:3.
Red.: Chyba… przyjemnością jest wykorzystywanie dośrodkowań Michała Janoty?
M.G.: Zdecydowanie tak! Michał jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i potrafi posłać idealną piłkę praktycznie „na nos”. Staram się dobrze ustawić i wykorzystać jego dośrodkowania. Jest bardzo ważną postacią w naszej drużynie i na pewno jego jakość bardzo nam pomaga.
Red.: W IV lidze w ciągu dwóch lat w Mazovii strzeliłeś dwie bramki plus jedną w rezerwach w V lidze. Rzadziej dochodziłeś do dogodnych sytuacji?
M.G.: Wydaje mi się, że po prostu znalazłem się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Dostałem dobre piłki od kolegów, a w tych sytuacjach udało mi się je wykorzystać.
Red.: Dla Ciebie III liga nie jest żadną nowością, bo na tym poziomie grałeś w Pogoni Grodzisk Mazowiecki i Legii II Warszawa. Zresztą w Pogoni występowałeś także w II lidze. Na co stać beniaminka Mazovię Mińsk Mazowiecki?
M.G.: Podchodzimy do tej ligi z pokorą, ale jednocześnie znamy swoją wartość i wiemy, na co nas stać. W każdym meczu będziemy chcieli walczyć ambitnie o zwycięstwo i dawać z siebie wszystko. Myślę, że stać nas na to, żeby trochę namieszać.
Red.: Po dwóch kolejkach mamy trzy punkty na koncie, rozegrane dwie bardzo dobre połowy, po jednej niezłej i kiepskiej. Wniosek – początek obiecujący, ale nie rewelacyjny?
M.G.: Zawsze może być lepiej, ale pamiętajmy, że to pierwszy sezon w historii naszego klubu na poziomie III ligi. Więc od czegoś trzeba zacząć. Cieszę się, że w ostatnim meczu wygraliśmy i sięgnęliśmy po pierwsze trzy punkty. Myślę, że z każdym kolejnym spotkaniem będziemy się rozpędzać, nabierać doświadczenia i coraz lepiej odnajdywać się na boiskach III ligi.
Red.: Z Twojego doświadczenia, przede wszystkim powinniśmy myśleć o „magicznych” 40 punktach, zapewniających utrzymanie? A może cel powinien być znacznie ambitniejszy?
M.G.: Każdy z naszej drużyny jest na tyle ambitny, że rozpoczynając ten sezon nie myśli tylko o utrzymaniu czy walce o uniknięcie spadku. Wychodzimy na każdy mecz pewni siebie i będziemy robić wszystko, żeby być ciekawą drużyną w tej lidze i walczyć o jak najwyższe cele. Na razie skupiamy się jednak na każdym kolejnym spotkaniu i chcemy w nim dać z siebie maksimum.
Red.: Twoje aspiracje indywidualne na ten sezon, jeśli chodzi o gole, asysty, ale też działania w defensywie, za co jesteś głównie rozliczany?
M.G.: Dobrze wszedłem w sezon i chciałbym to kontynuować. Nie chciałbym, żeby na tych dwóch bramkach się skończyło — liczę, że jeszcze coś dołożę, bo dla obrońcy gole zawsze są dodatkową wartością. Ale przede wszystkim zależy mi na tym, żeby w defensywie było jak najwięcej czystych kont i żebyśmy jako drużyna tracili jak najmniej bramek. To będzie dla mnie równie ważne.
Red.: Uchodzisz za jednego z najbardziej opanowanych piłkarzy Mazovii. Ciężko wyprowadzić Cię z równowagi na boisku, a żółte kartki to rzadkość?
M.G.: Myślę, że to chyba dobrze, że ciężko mnie wyprowadzić z równowagi na boisku. Staram się być na tyle skoncentrowany, żeby emocje nie wzięły góry i żeby nie łapać niepotrzebnych, głupich kartek. Uważam, że nie jest rzadkością łapanie żółtych kartek, po prostu staram się, żeby było ich jak najmniej.
Red.: Kolejnym rywalem Dumy Mińska będzie Ząbkovia Ząbki, więc trzeba znaleźć sposób na Macieja Jankowskiego i Juliana Świątka?
M.G.: To dwóch bardzo dobrych zawodników, którzy mają ogromne doświadczenie i na pewno są bardzo niebezpieczni. Z drugiej strony obaj byli przez jakiś czas z nami w Mazovii, więc dobrze znamy ich sposób gry i wiemy, czego możemy się po nich spodziewać.