Michał Gładysz: chcę dołożyć cegiełkę do sukcesów Mazovii

Michał Gładysz: chcę dołożyć cegiełkę do sukcesów Mazovii

Oczekuję takiej wiosny, w której od samego początku rundy będziemy dominować, regularnie punktować i wystrzegać się błędów. Chcę dołożyć swoją cegiełkę do sukcesów zespołu i wspólnie z Mazovią wywalczyć awans do trzeciej ligi – mówi 25-letni obrońca Michał Gładysz, od półtora roku występujący w Dumie Mińska.

—-

Redakcja: W większości jesiennych meczów zagrałeś w podstawowym składzie i pełnym wymiarze czasu. Minutowo jesteś zadowolony z pierwszej rundy?

Michał Gładysz: Bardzo doceniam to, że w większości meczów jesiennej rundy mogłem wychodzić w podstawowym składzie i grać w pełnym wymiarze czasu. To dla mnie ważne i cieszę się z zaufania, jakim zostałem obdarzony. Jednocześnie cały czas czuję głód jeszcze większej liczby minut i chcę dalej ciężko pracować, żeby rozwijać się i dawać drużynie jak najwięcej.

Red.: Co dało się zauważyć, tylko jedna żółta kartka to niewiele jak na obrońcę. Grałeś czysto i skutecznie, czy też czasem sędziowie byli wyrozumiali?

M.G.: Myślę, że przede wszystkim wynika to z mojej gry – staram się bronić czysto, dobrze czytać sytuacje i nie podejmować niepotrzebnego ryzyka. To już kolejna runda, w której mam mało kartek, więc bardzo mnie to cieszy. Widocznie sędziowie też uznali, że wiele z tych fauli nie było na kartki. Najważniejsze jednak jest dla mnie to, że mogę grać skutecznie i jednocześnie pomagać drużynie bez łapania zbędnych napomnień.

Red.: Które ze spotkań najdłużej zostanie w Twojej pamięci?

M.G.: Pierwszy mecz w Makowie Mazowieckim z Makowianką, z którą od 30. minuty graliśmy w dziesiątkę, a mimo to pokazaliśmy ogromny charakter i wygraliśmy 3:2, zdobywając niezwykle cenne punkty. To było spotkanie, które świetnie pokazało siłę zespołu i wiarę w zwycięstwo do samego końca.

Red.: Można powiedzieć, że o miejsce w defensywie rywalizowało pięciu zawodników, choć też raz na środek obrony przesunięty został Michał Kopczyński. Na treningach trzeszczały kości w starciach z ofensywnymi piłkarzami, by pokazać swoją dobrą formę?

M.G.: Rywalizacja była duża, bo każdy chciał grać i nikt nie dawał za wygraną. Na treningach wszyscy dawali z siebie 100 proc., żeby pokazać się z jak najlepszej strony i być gotowym na swoją szansę. Wiedzieliśmy, że przy dobrej serii meczów, szczególnie na zero z tyłu albo gdy drużyna regularnie wygrywała, trener stawiał na tych samych zawodników. Dlatego każdy pracował na maksimum swoich możliwości, bo w takim okresie liczyła się gotowość w każdej chwili.

Red.: Pojedyncze błędy sprawiały, że po danym meczu jeden-dwóch z Was traciło miejsce w „jedenastce”. Sprawa była jasno postawiona: trzeba być bezbłędnym, bo na ławce czekają bardzo mocni obrońcy?

M.G.: Wydaje mi się, że nie było tak, że po pojedynczym błędzie trener od razu wymieniał zawodnika. Zawsze mogliśmy liczyć na jego wsparcie i zaufanie. Zmiany w pierwszej jedenastce najczęściej wynikały z chwilowo słabszej formy albo z problemów zdrowotnych czy drobnych kontuzji, a nie z jednego nieudanego zagrania. To dawało nam spokój i pewność, że możemy grać odważnie, wiedząc, że trener patrzy na naszą dyspozycję całościowo.

Red.: Piłkarska jesień, a dokładnie kalendarzowe lato 2025, była dla Ciebie szczególnym czasem? Pytam o zmianę stanu cywilnego. Teraz jeszcze bliższy kontakt z Mińskiem Mazowieckim, bowiem Twoja żona jest mińszczanką.

M.G.: Zdecydowanie był to dla mnie wyjątkowy i bardzo piękny czas. W sierpniu wzięliśmy ślub, więc ten okres na zawsze zostanie w mojej pamięci. Z żoną znamy się od 2021 roku, więc praktycznie od tamtego momentu miałem już bliższy kontakt z Mińskiem i to miasto jest mi bardzo bliskie.

Red.: Z pewnością trudno było połączyć przygotowania do bardzo ważnej uroczystości z treningami i meczami.

M.G.: Wszystko udało się pogodzić i dopiąć na ostatni guzik. Dziś jesteśmy bardzo szczęśliwi i z uśmiechem wspominamy ten intensywny, ale niezwykle miły czas przygotowań.

M.G.: Na podróż poślubną przyszedł czas w grudniu, już po zakończonej rundzie.

M.G.: Była to dla nas bardzo wyjątkowa i potrzebna chwila wytchnienia. Wybraliśmy się do ciepłych krajów, gdzie mogliśmy odpocząć i spędzić czas tylko we dwoje. Dużo słońca, spokoju i wspólnych chwil, które pozwoliły nam na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Przeżyliśmy wspaniałą, bardzo romantyczną podróż poślubną.

Red.: Jakiej wiosny oczekujesz w wykonaniu Mazovii i swoim osobiście?

M.G.: Oczekuję takiej wiosny, w której od samego początku rundy będziemy dominować, regularnie punktować i wystrzegać się błędów. Mamy potencjał, żeby grać bardzo solidnie i skutecznie, zarówno z przodu, jak i w defensywie. Osobiście chciałbym pomagać drużynie jak najwięcej – swoją grą, doświadczeniem i zaangażowaniem. Moim celem jest dołożyć swoją cegiełkę do sukcesów zespołu i wspólnie z Mazovią wywalczyć awans do trzeciej ligi.

Mak9
Obserwuj nas i polub:
icon Subscribe pl PL
Pin Share

Sponsorzy

Mińsk MazowieckiPowiat MińskiAKPOLMOSiRAkademia piłkarskaPEC Mińsk MazowieckiZINACartPolandSport SiedlceMMZVincec Foto Sport