
18-letni Mateusz Różański zapisał na koncie bramkę i dwie asysty w meczu sparingowym Mazovii Mińsk Mazowiecki z Orlętami Łuków (4:0).
—-
Redakcja: Sparing z przedstawicielem 4 ligi lubelskiej był najlepszym indywidualnie występem w okresie zimowym?
Mateusz Różański: Na pewno był jednym z lepszych, gdyż sam okres przygotowawczy nie był w moim wykonaniu dobry.
Red.: To z powodu jakichś problemów zdrowotnych? W jednym meczu pauzowałeś z powodu choroby.
M.R.: Nie, nie. Myślę, że to kwestia pewności siebie na boisku.
Red.: Gol i dwie asysty, wcześniej miałeś taki dorobek w Mazovii?
M.R.: W pierwszej drużynie nie pamiętam, abym zanotował 3 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej.
Red.: Analizując poszczególne sytuacje, jak zapamiętałeś pierwszą asystę z Orlętami? Miałeś wcześniej asystę głową i takim zagraniem z pierwszej piłki?
M.R.: Asysta do Kuby Zatorskiego jest zasługą Tomka Lewandowskiego. W przerwie powiedział mi żebym robił ten konkretny ruch na wolne pole, kiedy będzie miał czas do przerzutu na lewą stronę. Natomiast nie zaliczyłem nigdy asysty głową.
Red.: Gola strzeliłeś po rewanżu ze strony „Zatora”, czyli jego dośrodkowania z prawej flanki.
M.R.: Poprzednio głową do bramki trafiłem niemal rok temu, 1 kwietnia 2025 w meczu drugiej drużyny Mazovii z Polonią II Warszawa w Pucharze Polski.
Red.: W sobotę wywalczyłeś też rzut karny. Kto był wyznaczony do jego wykonywania?
M.R.: Normalnie strzelałby Adrian Gilant. Ale w związku z tym, że „Lewy” chciał pójść za ciosem i powiększyć swój dorobek bramkowy do dwóch trafień, to Adi oddał mu piłkę.
Red.: Zmiana strony wahadła wpłynęła korzystnie na Twoją grę?
M.R.: Dużo w jakości mojej gry nie zmieniła, lecz miałem dzięki temu więcej sytuacji.
Red.: W pierwszej części ciężko było dołem przebić się przez mur Łukowian. Sposobem okazały się górne piłki w pole karne, które było im trudniej wybronić?
M.R.: Problemem w pierwszej połowie był trochę brak pomysłu, a także brak dobrej gry indywidualnej, przez co nie dochodziliśmy do strzałów.
