
– Saga trwająca około dwóch lat dobiegła końca i… jestem w końcu w Mazovii. Swoimi umiejętnościami i doświadczeniem chcę pomóc w awansie do 3 ligi i zostać na dłużej w mińskim klubie – mówi Mateusz Szwed, nowy wahadłowy Dumy Mińska.
—-
Redakcja: Twoje nazwisko od dłuższego czasu pojawiało się w kontekście Mazovii. Skąd decyzja aby teraz dołączyć do drużyny trenera Damiana Guzka?
Mateusz Szwed: Różne powody sprawiły, że dopiero na początku 2026 roku zostałem zawodnikiem MKS Mazovia, chociaż rozmowy były prowadzone zarówno przed tym, jak i poprzednim sezonem. Jestem przekonany, że prędzej czy później trafiłbym do klubu z Mińska Mazowieckiego. I cieszę się, że wreszcie jestem na Sportowej 1. W Legionovii miałem 2-letni kontrakt i nie było zgody na jego skrócenie. Z kolei latem 2025 roku bardzo zdeterminowana była Ząbkovia. Postanowiłem dołączyć do beniaminka 3 ligi, jednocześnie nie zamykałem sobie furtki do Mazovii. Rozmowy kontraktowe z prezesem Andrzejem Kuciem trwały dwie, może trzy minuty. Konkretnie i profesjonalnie. Nie mogę doczekać się na pierwszy trening 7 stycznia.
Red.: Kibice Mazovii pamiętają Mateusza Szweda z meczów przeciwko Legionovii i żartobliwie mówiąc nie są to dobre wspomnienia…
M.Sz.: Pierwszego marca 2025 zremisowaliśmy u siebie z Mazovią, a ja strzeliłem gola na 1:1 i później asystowałem przy bramce na 3:3. Z kolei przyjeżdżając do Mińska na przegraną 2:3 inaugurację rozgrywek 2024/25 wciąż miałem nadzieję – bo okienko transferowe było otwarte – że wkrótce będę piłkarzem Dumy Mińska. Niestety, obie strony musiały poczekać kilkanaście miesięcy. Z Mazovią zawsze gra się o najwyższe cele, z „Novią” zaś w tamtym momencie pozostała walka o środek tabeli, co mnie nie zadowalało.
Red.: Na jakiej pozycji najczęściej występujesz?
M.Sz.: Jestem bocznym pomocnikiem, a w systemie preferowanym przez Mazovię zagram jako wahadłowy. Przynajmniej tak to wygląda po pierwszych rozmowach. Poradziłbym sobie również w trójce ofensywnej z przodu. O wszystkim decydować będzie trener Damian Guzek. Wiem jak zespół funkcjonuje, jakie ma ambicje, znam niektórych zawodników, jak np. Michała Gładysza, z którym występowałem w 3-ligowej Legii II Warszawa.
Red.: Piłkarskie atuty Mateusza Szweda?
M.Sz.: Potrafię dograć na „nos” do napastnika i to chyba największa zaleta. Mimo że na wiosnę poprzedniego sezonu nie grałem siedem tygodni ze względu na dokuczające kolano, to łącznie zapisałem 16 asyst i zdobyłem 5 goli.
Red: Jakie były Twoje liczby w minionej rundzie w 3 lidze?
M.Sz.: W debiucie w Ząbkovii trafiłem do siatki w doliczonym czasie z Mławianką (6:1) w 1 kolejce. Dziesięć minut wcześniej wszedłem na boisko. Tydzień później zagrałem od początku w Suwałkach z Wigrami, ale niestety doszło do pechowego zdarzenia, zderzyliśmy się z rywalem głowami, doznałem obrażeń twarzy, a do gry wróciłem po miesiącu. Zazwyczaj to były końcówki spotkań. Drugiego gola strzeliłem z KP Wasilków (5:1). Na koncie miałem też dwie asysty, więc w sumie nie tak źle jak na małą liczbę minut.
Red.: Największe pozytywy ostatniego półrocza?
M.Sz.: Złapałem „piłkarski” oddech i znów poczułem, że mogę się rozwijać. Doceniam warsztat i pracę trenera Tomasza Grzywny. Dużo wygrywaliśmy, a sukcesy budowały mental drużyny. Pewnie, że chciałbym częściej pojawiać się na murawie… Dziś jestem w Mazovii i mam nowe cele. Uważam, że wszystko co najlepsze jeszcze przede mną.
Red: Z jakimi nadziejami i oczekiwaniami przyjechałeś do Mińska Mazowieckiego?
M.Sz.: Mam swój cel osobisty, a jest nim poprowadzenie Mazovii – oczywiście z całą ekipą – do 3 ligi, co byłoby spełnieniem marzenia prezesa. Bardzo zasługuje na to, żeby Mazovia była w wyższej lidze. Dla mniej gra w Mińsku jest projektem długofalowym.
Red.: W przeszłości grałeś w 1 lidze w Zagłębiu Sosnowiec. Ale dziś koncentrując się na Mazowszu, jak wypada porównanie 3 i 4 ligi?
M.Sz.: Ścisła czołówka czwartoligowców spokojnie odnalazłaby się i poradziła sobie w trzeciej lidze. I nie mówię o walce o utrzymanie. Zresztą przykład Ząbkovii jest najlepszy, przeprowadziła cztery transfery, zrobiła korekty taktyczne i jest wśród najlepszych. Mam nadzieję, że Mazovia podąży jej drogą.


