
Nowo pozyskany przez Mazovię Mińsk Mazowiecki napastnik Mateusz Augustyniak jasno stawia sprawę i mówi, że chciałby w barwach Dumy Mińska przekroczyć granicę 20 bramek w III lidze.
Redakcja: Policzyłeś ile goli strzeliłeś w meczach z Mazovią?
Mateusz Augustyniak: Pierwszą bramkę zdobyłem jeszcze w barwach Huraganu Wołomin, a miało to miejsce jesienią 2019 roku w spotkaniu wygranym 3:1. Kolejne trafienia zanotowałem już w barwach Ząbkovii. W sezonach 2023/24 i 2024/25 strzelałem w każdym z czterech spotkań przeciwko Mazovii – łącznie pięć goli.
Red.: Które miały największą wartość dla Ząbkovii?
M.A.: Z pewnością w tym drugim z opisywanych sezonów, kiedy – jak się później okazało – walczyliśmy z Mazovią o drugie miejsce, premiowane grą w barażach. Mimo że nie były to moje najlepsze występy, a może wręcz przeciętne, to jednak znalazłem za każdym razem drogę do bramki Dawida Rosiaka. U siebie zwyciężyliśmy 2:0, zaś w Mińsku Mazowieckim 2:1. Wywalczone sześć punktów miały ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli.
Red.: Drugi rok z rzędu zagrasz w beniaminku III ligi… Co Ciebie przekonało do transferu do Mazovii?
M.A.: Dyrektor sportowy i prezes przedstawili ambitne plany na najbliższe miesiące, zakładające walkę o najwyższe cele. Znałem kadrę Mazovii, ale też widzę jacy zawodnicy teraz do niej dołączyli. Spodobał mi się projekt i postaram się pomóc w realizacji zamierzeń w rozgrywkach 2026/27. Istotne było to, jak dużym zaufaniem zostałem obdarzony już na starcie w Mińsku Mazowieckim. To pokazuje, że wierzycie, jako społeczność Mazovii, w Mateusza Augustyniaka.
Red.: Co sezon wyznaczasz sobie konkretny cel indywidualny?
M.A.: Chciałbym, aby każdy kolejny rok był lepszy od poprzedniego. W minionym sezonie strzeliłem 19 goli, natomiast w ostatnim na szczeblu IV ligi 32, wcześniej 38. Aczkolwiek trzeba wziąć pod uwagę, co oczywiste, że III liga stawia wyższe wymagania. Mam nadzieję, że w nowym sezonie przekroczę granicę 20 bramek dla Mazovii.
Red.: Jakie różnice zauważyłeś pomiędzy III a IV ligą? Patrząc na Twój dorobek i łatwość zdobywania goli można wywnioskować, że nie są duże.
M.A.: Potwierdzam opinie, iż grupa mazowiecka IV ligi należy do najlepszych w Polsce, a czołowe drużyny dobrze sobie radzą ligę wyżej. Co do różnic, bardziej szczegółowa jest analiza taktyczna poszczególnych rywali. Do tego dochodzą po dwa treningi dziennie. III liga jest bardziej profesjonalna, niemalże całkowicie zawodowa. A co za tym idzie piłkarze są lepiej przygotowani pod wieloma względami.
Red.: Mazovia zaczęła mikrocykl z dwoma treningami – porannym i popołudniowym. Jak to wyglądało w Ząbkovii?
M.A.: Po awansie trenowaliśmy codziennie, ale to było zajęcia odbywające się w późnych godzinach popołudniowych, bardziej przed wieczorem.
Red. W III lidze strzeliłeś 19 bramek, ale też zanotowałeś 11 asyst. Skąd taka koleżeńska postawa w „szesnastce”?
M.A.: Nie jestem „dziewiątką” operującą tylko w polu karnym, ponieważ schodzę niżej i próbuję też kreować sytuacje bramkowe. Dlatego brałem się za rozgrywania. A jeśli widziałem, że ktoś jest lepiej ustawiony, to jemu podawałem i kolega kończył celnym uderzeniem.
Red.: Cofnijmy się jeszcze o parę lat… To wtedy byłeś, uwaga, na testach w Mazovii.
M.A.: Minęło od tego kilka lat, ale pamiętam, że Huragan miał problemy organizacyjne i nie było pewne, czy wystartuje w rundzie rewanżowej. Zagrałem tylko w jednym sparingu Mazovii, w międzyczasie wyjaśniła się sytuacja w Wołominie i po prostu tam wróciłem.
Red. W Ząbkach grałeś razem z Patrykiem Zychem i Mateuszem Szwedem. Kogo zapamiętałeś z piłkarzy Mazovii z meczów bezpośrednich?
M.A.: Głównym kreatorem poczynań Mazovii jest Michał Janota i pamiętam, że ciężko było jemu odebrać piłkę. Mnie natomiast życie uprzykrzał Tomek Lewandowski, z którym miałem sporo pojedynków. Wiodącą postacią z przodu był Patryk Zych.
Red.: Jesteś królem pola karnego, ale zdarzało się Tobie strzelić gola z dystansu, z rzutu wolnego?
M.A.: Moim „obszarem” działania typowo strzeleckiego jest wspomniane pole karne. Dość dużo goli strzelam też z „jedenastek”. W III lidze trzy razy podchodziłem do karnych, dwa wykorzystałem, a w meczu z Lechią Tomaszów Mazowiecki trafiłem w poprzeczkę. Wcześniej w IV lidze na dziewięć rzutów karnych zmarnowałem jednego.
Red.: W Mazovii za rzuty karny odpowiedzialny jest Patryk Zych i raczej w tej kwestii… nie uznaje kompromisów.
M.A.: Liczę na to, że się dogadamy z Patrykiem!
Red.: Rekordy strzeleckie nowego napastnika mińskiej drużyny?
M.A.: Poprzedni sezon zacząłem od hat-tricka z Mławianką i to mój najlepszy wynik w III lidze. Natomiast w IV lidze w ciągu dwóch ostatnich sezonów miałem siedem gier po trzy gole. Zdarzyło się w meczu z Piasecznem, że zapisałem na koncie po trzy gole i asysty. Wciąż czekam na spotkanie w seniorskim futbolu, w którym zdobędę cztery bramki.
Red.: Pochodzisz z Warszawy, a gdzie zaczęła się piłkarska przygoda?
M.A.: Moim pierwszym klubem był UKS Bródno – trenowaliśmy na Polonezie przy Łabiszyńskiej. W czasach szkolnych grałem w siatkówkę i biegałem na dystansach od 100 do 400 metrów.
Red.: Do tej pory łączyłeś uprawianie sportu z pracą zawodową?
M.A.: Pracowałem w firmie cateringowej, ale na razie rezygnuję z tego zajęcia. Treningi w Mińsku Mazowieckim są o dość wczesnej porze, dlatego chcę poświęcić się piłce nożnej.
Red.: Mateusz Augustyniak prywatnie – rodzina, wolny czas, zainteresowania?
M.A.: Wolne chwile spędzam z dziewczyną, spacery, jazda rowerem, koncerty muzyczne itd. Jeśli chodzi o podróże, lubię egzotyczne kierunki np. Tajlandia, a w planach jest Meksyk. Na bieżąco śledzę rozgrywki piłkarskie, szczególnie angielską Premier League, jestem kibicem Liverpoolu.