Kapitan Mazovii Eryk Więdłocha: teraz albo nigdy

Kapitan Mazovii Eryk Więdłocha: teraz albo nigdy

Teraz albo nigdy. Bo z tyłu głowy miałem obawy, że jak nie teraz to już chyba nigdy… – mówi Eryk Więdłocha, kapitan Mazovii Mińsk Mazowiecki o upragnionym awansie do III ligi.

Redakcja: W ilu meczach byłeś kapitanem Mazovii i kiedy po raz pierwszy założyłeś opaskę?

Eryk Więdłocha: Dokładnej liczby nie znam, a pierwszy mecz z opaską w Mazovii, z tego co pamiętam, to druga połowa finału pucharu z naszymi rezerwami w 2024 roku. Z kolei pierwsze spotkanie od początku jako kapitan to mecz z Oskarem Przysucha w rundzie jesiennej tego sezonu.

Red.: Najmilszy moment w Mazie to oczywiście wygrany baraż ze Stomilem, a najtrudniejsze spotkanie, w którym byłeś kapitanem w tej rundzie?

E.W.: Najtrudniejszy był mecz z Weszło, ponieważ niestety nie poszedł po naszej myśli.

Red.: To rzadka sytuacja, aby w jednym sezonie z opaską grało aż sześciu zawodników: Eryk Więdłocha, Tomasz Lewandowski, Mateusz Bienias, Michał Kuczałek, Michał Gładysz, Michał Janota. Jak do tego doszło?

E.W.: Mamy wielu doświadczonych zawodników i ludzi z predyspozycjami do bycia kapitanem. Uważam, że kapitanów ten zespół nie miał jednego czy dwóch, którzy mogli założyć opaskę. Tylko było nas wielu potrafiących wziąć odpowiedzialność za drużynę.

Red.: Przed barażami Mazovia uznawana była za faworyta, a to za sprawą siły zespołu, siły grupy mazowieckiej itd. Takie opinie Was, piłkarzy, uspokajały?

E.W.: Byliśmy świadomi tego co się mówi i z resztą sami doskonale o tym wiemy, bo chwilę już w tej lidze gramy. Ale baraż – półfinał czy finał – to jest jeden mecz, w którym może zadecydować jedna akcja i takie opinie na nic nie wpływają.

Red.: Analiza przed meczem w Aleksandrowie Łódzkim wskazywała, że Sokół – z całym szacunkiem – ale nie jest drużyną na poziomie Mazy. A czego dowiedziałeś się do niedzieli o Stomilu?

E.W.: Wiedzieliśmy, że ich główną bronią są dośrodkowania oraz wbiegnięcia ofensywnych zawodników za plecy naszych obrońców. Uważam, że bardzo dobrze sobie z tym poradziliśmy.

Red.: Czy Tomasz Wełna, Adrian Szczutowski i Patryk Zych pomagali w rozpracowywaniu swojego dawnego klubu?

E.W.: Niekoniecznie, z ich czasów w drużynie Stomilu został już mało kto. Jest to kompletnie inny zespół.

Red.: Który to Twój awans w karierze? Też nie ukrywałeś, że po 4 latach w Mazovii kamień spadł z serca…

E.W.: Wcześniej awansowałem z Legionovią Legionowo do II ligi. Zdecydowanie, były gdzieś z tyłu głowy obawy, że jak nie teraz to już chyba nigdy…

Red.: Wrócę jeszcze do początku sezonu, delikatnie mówiąc obawiałeś się rozgrywek patrząc na to, co się dzieje z Mazovią. Marzeń o awansie nie było?

E.W.: Gdyby się cofnąć w okolice września 2025 to nie mieliśmy szans. Działo się bardzo źle. Dlatego jeszcze większy szacunek i podziw dla naszego zespołu i sztabu za to, że potrafiliśmy to dźwignąć i awansować.

Red.: Na którego rywala szczególnie czekasz w III lidze?

E.W.: Pewnie by to były rezerwy Legii, ale udało im się nareszcie awansować.

Eryk 1
Obserwuj nas i polub:
icon Subscribe pl PL
Pin Share

Sponsorzy

Mińsk MazowieckiPowiat MińskiAKPOLMOSiRAkademia piłkarskaPEC Mińsk MazowieckiZINACartPolandSport SiedlceMMZVincec Foto Sport