
Ten sezon nie układa się po myśli Dawida Rosiaka z MKS Mazovia. Ale jak już pojawi się w bramce, to pokazuje swoja bramkarską klasę! W pucharze z Bronią Radom obronił dwa karne.
—-
Redakcja: Ile razy w karierze uczestniczyłeś w takich pucharowych meczach kończonych karnymi?
Dawid Rosiak: Z tego co pamiętam to chyba ostatni mecz pucharowy zakończony rzutami karnymi zagrałem w ŁKS Łódź. Wtedy obroniłem decydującą „jedenastkę” i awansowaliśmy w rozgrywkach.
Red.: W środę w konkursie karnych przy stanie 0:2 obroniłeś dwa strzały. Czekałeś do końca, co zrobi rywal, czy jednak coś innego zadecydowało o skutecznych obronach?
D.R.: Starałem się czekać do końca, czasami jest to naprawdę ciężkie. Z Bronią Radom bardzo mocno poszedłem z nóg, wyczekując do końca i obroniłem dwa karne. Przy jeszcze jednym było bardzo blisko, ale strzał okazał się zbyt silny. Przy dwóch kolejnych myślałem, że zawodnicy uderzą w środek, bo strasznie drobili kroki, lecz jednak piłka poszła w bok.
Red.: Łącznie zawodnicy wykorzystali tylko 5 z 10 karnych, to bardzo dobrze świadczy o bramkarzach. Na treningach bronisz jedenastki?
D.R.: Bramkarze stanęli na wysokości zadania. Antoni Faryna z Broni również wybronił dwie jedenastki. A czy na treningach bronię karne? Wolę je strzelać… To tak trochę żartobliwie.
Red.: Pamiętasz np. mecz ligowy, w którym rywale mieli co najmniej dwa karne?
D.R.: Doskonale pamiętam mecz sprzed trzech lat w barwach Avii Świdnik. W pierwszej kolejce rundy wiosennej zremisowaliśmy mecz 4:4, a przeciwnicy strzelili mi 4 bramki (!) z karnych. Jednego obroniłem, ale przy dobitce nie miałem szans.
Red.: W pucharowym spotkaniu Mazovii z Bronią obroniłeś kilka groźnych strzałów. Mogłeś coś więcej zrobić przy golu na 0:1?
D.R.: Miałem sporo roboty w bramce, ale udało nam się dociągnąć do karnych. Przy bramce było bardzo ciężko. Byłem zasłonięty, a strzał poszedł z woleja z 5-6 metrów.
Red.: Mazovia grała wtedy w osłabieniu, więc doprowadzenie do serii karnych było sporym wyczynem. Zwłaszcza, że graliśmy z 3-ligowcem.
D.R.: Występując w liczebnym osłabieniu drużyna pokazała charakter i szkoda tylko, że w tych karnych nie udało się wygrać.
Red.: W czasie meczu miałeś problemy zdrowotne? Co się stało?
D.R.: Trochę odczuwam jeszcze ból w kostce przy niektórych wybiciach. W ostatnim sparingu przed ligą przydarzył mi się uraz kostki.
Red.: Tylko sześć meczów zagrałeś w tym sezonie – po trzy w 5 lidze i pucharze. Więc na pewno duży niedosyt po obecnych rozgrywkach?
D.R.: Jest to pierwsza taka sytuacja w mojej przygodzie piłkarskiej, bo w każdym klubie grałem praktycznie wszystko od deski do deski. Niedosyt czuję na pewno, bo wiadomo wolałbym grać, niż siedzieć na ławce, ale Józek Burta bardzo dobrze wygląda w meczach i również pomaga zespołowi.
Red.: Pauzowałeś dwa razy po kilka tygodni ze względów zdrowotnych?
D.R.: Przytrafiły mi się pechowe kontuzje. Latem 2025 przed samą ligą poszły mi ścięgna w palcu i pauza 2,5 tyg. W październiku w meczu pucharowym skręciłem kostkę i teraz w ostatnim sparingu przed ligą również kostka. Miałem sporo pecha, ale mam nadzieję, że to już za mną i w środę udowodniłem, że cały czas jestem w wysokiej formie i klub może na mnie liczyć.
