
Szybki, przebojowy i doświadczony na poziomie od I do III ligi – Cezary Sauczek, podobnie jak zimą Patryk Zych, przechodzi do Mazovii Mińsk Mazowiecki z ŁKS Łomża. Z „Zyszkiem” poznali się już w gimnazjum w Warszawie, razem grali w Polonii i z pewnością stworzą bardzo silny duet ofensywny w Dumie Mińska.
27-letni Cezary Sauczek ma za sobą występy na zapleczu Ekstraklasy w Odrze Opole i Wigrach Suwałki, a w II lidze strzelał gole dla wspomnianych Wigier i Polonii oraz Raduni Stężyca. Przez ostatnie 2 sezony grał dla Łomży, dla której zdobył 19 bramek w III lidze.
Redakcja: Co przekonało Ciebie do przenosin z Łomży do Mińska Mazowieckiego?
Cezary Sauczek: Jestem ambitnym piłkarzem, który bardzo lubi grać o „coś” konkretnego. Patrząc na skład Mazovii, kto reprezentuje zespół, to jestem przekonany, że dołączam do silnego klubu i z ciekawymi perspektywami na przyszłość. Drużynę mamy bardzo mocną i teraz kwestia pokazania tego na boisku.
Przykłady Troszyna i Ząbkovii pokazują, że jako beniaminek Mazovia może powalczyć o górną część tabeli?
Jestem o tym przekonany, chociaż grupa pierwsza III ligi nie należy do łatwych. Ważne, że w Mińsku Mazowieckim jest dużo doświadczonych piłkarzy, a poza nimi grupa zdolnej młodzieży. Dlatego taka mieszanka może przynieść fajny wynik. Z tym że nie ma co już teraz zastanawiać się co będzie za kilka miesięcy, lecz skupiać się na każdym kolejnym meczu. Począwszy od inauguracji z Jagiellonią II Białystok.
Co było tajemnicą sukcesu w Łomży? Nieoficjalnie mówiło się o różnych kłopotach, a tymczasem ŁKS został wicemistrzem i grał – choć bez powodzenia – w barażach o II ligę.
Mieliśmy świetny zespół pod względem umiejętności sportowych i kwestii charakterologicznych. Problemów finansowych nie brakowało, ale zaciskaliśmy zęby i powtarzaliśmy sobie, że nie odpuścimy. Nie po to tyle czasu harowaliśmy, by nie spróbować awansować. I finalnie chociaż nie udało się dostać na wyższy szczebel ligowy, to sezon należy uznać za udany.
Mazovia też rywalizowała w barażach, a Cezary Sauczek był widziany na trybunach podczas spotkania ze Stomilem Olsztyn…
Widziałem na żywo mecz, Mazovia grała dużo bardziej rozważnie, spokojnie, a przy tym wykorzystywała boiskowe doświadczenie i jakość. Mogła podwyższyć na 2:0 i końcówka byłaby spokojniejsza. Natomiast Olsztynianie, mimo że do przerwy przegrywali, w drugiej połowie ani razu poważnie nie zagrozili gospodarzom.


