
Trzej młodzieżowcy – Adrian Gilant, Michał Podpora i Adrian Wielgolaski – zagrali w wyjściowej jedenastce Mazovii w sparingu z Bronią (1:1). Z pewnością niespodzianką była obecność w tym gronie Adriana Wielgolaskiego, który jesienią niewiele grał w 4 lidze. Dodajmy, że po przerwie na boisku pojawiło się jeszcze pięciu młodzieżowców w naszej drużynie.
Redakcja: Zaskoczeniem dla Ciebie była gra w podstawowym składzie z Bronią Radom? W tamtym roku grałeś w pierwszej „11” w sparingach czy wchodziłeś z ławki?
Adrian Wielgolaski: Po cichu na to liczyłem. Wstępne ustawienie na grach treningowych w tygodniu wskazywało, że mogę wyjść w pierwszej jedenastce. W ubiegłym roku wchodziłem w sparingach z ławki i niestety nie udało mi się zdobyć żadnej bramki.
Red.: Ze względu na oblodzone boisko mecz trwał tylko 2×30 min. Na ile Tobie udało się wykorzystać szansę od trenera Damiana Guzka?
A.W.: Zagrałem pierwsze 30 minut, które starałem się wykorzystać w jak najlepszy sposób. Niestety boisko było w bardzo złym stanie, przez co nie mogłem pokazać w pełni swoich możliwości.
Red.: Jak wyglądała sytuacja, po której z ok. 10-11 metrów bardzo mocny uderzyłeś na bramkę i trafiłeś w słupek. Widziałeś, że więcej miejsca jest przy bliskim słupku?
A.W.: Uderzenie było bardzo sytuacyjne. Przy próbie oddania strzału noga postawna poślizgnęła mi się i musiałem ratować tę akcję strzałem z prostego podbicia.
Red.: Zabrakło tym razem napastników Macieja Jankowskiego i Adriana Szczutowskiego, a od początku zagrałeś z przodu z Michałem Podporą, który miał więcej okazji strzeleckich. Jak wyglądała Wasza współpraca oraz z pomocnikami?
A.W.: Myślę, że mimo warunków nasza gra wyglądała dobrze, bo próbowaliśmy grać faktycznie w piłkę. W tym meczu staraliśmy się zakończyć spotkanie bez żadnych urazów.

Red.: Jesienią zanotowałeś trzy epizody w 4 lidze. Rozmawiałeś z trenerem o swojej sytuacji pod kątem gry w pierwszej drużynie?
A.W.: Tak, na boisku pojawiłem się 3 razy. Były to końcówki meczów, ale starałem się pomóc drużynie jak najbardziej. Dzięki tym szansom, które otrzymałem od trenera, a szczególnie chodzi o tą w ubiegłą sobotę, czuję teraz dużą pewność siebie.
Red.: Lepsza dla Ciebie była pierwsza runda w 5 lidze? Najprzyjemniejszy moment to zwycięski gol z LKS Chlebnia?
A.W.: Pamiętam ten mecz. Wszedłem na boisku po zmianie stron i w końcówce strzeliłem zwycięskiego gola na 2:1.
Red.: Twój były trener Marcin Mięciel kilka miesięcy temu gościł w Mińsku Mazowieckim przy okazji Meczu Legend Mazovia – Legia, ale chyba nie miałeś okazji z nim się spotkań.
A.W.: Zgadza się, lecz nie miałem okazji spotkać się z trenerem Mięcielem, bo pojechałem na mecz drugiego zespołu.
Red.: Dziś Adrian Wielgolaski jest bardziej napastnikiem czy lewoskrzydłowym? O miejsce na której pozycji powalczysz w okresie przygotowawczym?
A.W.: Walczę teraz o miejsce w składzie na mojej nominalnej, czyli jako napastnik. Na pozycji „9″ czuję się zdecydowanie lepiej, ale sądzę, że na boku boiska też bym sobie poradził.