
Sobotni (g. 13:00) mecz z Lechią Tomaszów Mazowiecki będzie okazją na przełamanie dla Mazovii Mińsk Mazowiecki. W wysokiej formie jest Adrian Szczutowski, który w ostatnim spotkaniu z Weszło Warszawa (3:2) strzelił bramkę i zanotował asystę. – Nie schodzimy z własnej drogi, jesteśmy pewni siebie, ale nie lekceważymy nikogo – mówi 26-letni napastnik.
—-
Redakcja: Kibice Mazovii raczej nie znali Adriana Szczutowskiego zdobywającego bramki po pięknych uderzeniach z dystansu. Dużo takich goli strzeliłeś dotychczas?
Adrian Szczutowski: Zazwyczaj staram się być w polu karnym, a nie schodzić po piłkę i nie rozgrywać. Mamy dużo jakości w zespole, inni zawodnicy są od kreowania, lecz w tym meczu tak się stało i nie jest dla mnie to problemem. Wręcz przeciwnie, w IV lidze też strzeliłem sprzed pola karnego bramkę na 2:0 z Makowianką Maków Mazowiecki.
Red.: Pierwsza myśl: strzał z powietrza, do tego kozłująca piłka, perfekcyjnie? Czy miałeś zamiar przyjąć i wejść w pole karne z kimś na „klepkę”?
A. Sz.: Od początku wiedziałem, co chcę zrobić i tak też wykonałem. Wyszło bardzo dobrze, jak zaplanowałem.
Red.: Do tej pory wyobrażenie było o Tobie jako rasowym napastniku, świetnie czującym się w „szesnastce”. Będziemy częściej oglądali Twoje strzały zza pola karnego?
A. Sz.: Raczej będę szukał miejsca w polu karnym. Ale jeśli będzie okazja do zejścia i uderzenia z dystansu, pokuszę się i o to.
Red.: Kolejna sprawa to asysta z Weszło. Dogranie, którego Tomek Wełna nie mógł nie wykorzystać?
A. Sz.: To moja trzecia asysta w III-ligowej Mazovii. Wcześniej podawałem Kubie Szyszkowskiemu zdobywającemu gola ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki (2:1 – red.) i zagrałem „ścianę” z Czarkiem Sauczkiem z Wisłą II Płock (3:2). Teraz Czarek odwdzięczył się wreszcie.
Red.: Mniej przyjemne tematy to brak zwycięstwa od miesiąca. Co zmieniło się w grze Mazovii?
A. Sz.: Nic się nie zmieniło, dalej gramy konsekwetnie swoją grę. Lekka zadyszka każdemu może się przydarzyć, to dopiero połowa sezonu. Zobaczymy jak tabela będzie wyglądać na koniec.
Red.: W czym lepsze były zespoły Wigier, Pelikana i Weszło?
A. Sz.: Przede wszystkim chodzi o naszą słabą skuteczność oraz błędy w obronie.
Red.: Do końca października pozostały mecze z Lechią Tomaszów Mazowiecki, która w tym sezonie nie zachwyca, oraz najsłabszą w stawce Łomżą. Jakie są nastroje i nastawienie w szatni?
A. Sz.: Do poszczególnych meczów podchodzimy tak samo, pewni siebie, ale nie lekceważymy nikogo. W tej lidze każdy może wygrać z każdym.
Red.: Mazovia wygrała 2 z 6 meczów, w których jako pierwsza traciła gola. Jeden zremisowała. Wynik 0:1 zaczyna działać coraz bardziej demotywująco i tego musicie unikać?
A. Sz.: Na pewno musimy wystrzegać się błędów w grze defensywnej, ale to przyjdzie z czasem. Nie wszystko od razu. Jesteśmy beniaminkiem i trzeba o tym pamiętać.