
„Pan Profesor” Rafał Parobczyk znów będzie zachwycał swoją grą kibiców Mazovii Mińsk Mazowiecki. Środkowy pomocnik z ogromną inteligencją, piłkarską techniką i niesamowityme boiskowym wyczuciem, prawdziwy król drugiej linii. Cieszymy się, że po rocznej przerwie znów jest w Dumie Mińska. Rafał, witamy na Sportowej 1!
—-
Redakcja: Jaki był Twój bilans mecze/bramki/asysty w Victorii Sulejówek?
Rafał Parobczyk: W poprzednim sezonie rozegrałem w barwach Victorii 29 meczów, w których strzeliłem 9 goli i zanotowałem 9 asyst. Co ciekawe, występowałem też z numerem 9 na koszulce, więc idąc tym tokiem rozumowania, być może w Mazovii powinienem wybrać możliwie jak najwyższy numer…
Red.: Wiesz już, z jakim zagrasz?
R.P.: Tak, tak, to będzie… dziewiątka.
Red.: Przez pewien czas wydawało się, że sprawa awansu może się roztrzygnąć między Mazovia i Victorią. Co najmniej kilka razy Twoje gole sprawiały, że zespół z Sulejówka wygrywał mecze i dość długo liczył sie w walce o miejsca 1-2. Rola lidera w tym zespole była wyjątkowo trudna?
R.P.: Rola lidera zawsze jest dodatkowo motywującym czynnikiem. Myślę, że im większa odpowiedzialność za losy drużyny spoczywa na barkach jakiegoś zawodnika, tym więcej jest on w stanie z siebie wykrzesać, wiedząc, że znajduje się niejako na świeczniku. I że pozostali piłkarze patrzą na niego i liczą na jego decydujący wpływ na obraz meczu. Dlatego tak ważne jest, aby każdy zawodnik będący na boisku czuł się liderem, nie chował się za plecami innych i brał pełną odpowiedzialność za wynik na swoje barki.
Red.: Być może niewiele osób wie, ale o powrócie do Mazovii mówiło się już zimą. Co stanęło na przeszkodzie?
R.P.: To prawda, właściwie już kilka tygodni po moim odejściu z Mazovii dostawałem sygnały, że chętnie widziano by mnie tutaj z powrotem. Ale do pierwszych oficjalnych kontaktów doszło w czasie przerwy zimowej. Wtedy jednak byłem zawodnikiem Victorii Sulejówek, obowiązywała mnie ważna z tym klubem umowa, a dodatkowo zajmowaliśmy pierwsze miejsce w tabeli z dużymi szansami na awans. Więc oczywistym było, że klub nie będzie skłonny osłabiać się i to na rzecz rywala w walce o najwyższe cele.
Red.: Od zwycięstwa 2:0 w Sulejówku rozpoczął się marsz, a raczej bieg Mazovii do III ligi. W tamtym meczu widziałeś mocnego kandydata do awansu?
R.P.: Na pewno Mazovia zrobiła w tym meczu duże wrażenie, jeśli chodzi o grę defensywną i o przygotowanie fizyczne, motoryczne i intensywność działań. Czysto piłkarsko pamiętam, że ten mecz nie stał na jakimś bardzo wysokim poziomie, był to początek rundy wiosennej, a więc płynną grę bardzo utrudniał stan boiska po srogiej zimie. Jednak jak się później okazało to właśnie ta szczelna defensywa i wysoka intensywność gry dały Mazovii awans i były być może ważniejsze od piłkarskich fajerwerek czy nadmiernej wirtuozerii.
Red.: Drużynę Mazovii dobrze znasz, choć w ciągu roku zmieniła się i dalej zmienia. To zespół gotowy rywalizować o górną część tabeli?
R.P.: Bardzo trudno jest to określić w ciemno przed sezonem. Wydaję mi się jednak, że w większości przypadków drużyny, które awansują do III ligi z IV ligi mazowieckiej są gotowe na to, by rywalizować jak równy z równym także na wyższym poziomie. Żadnych buńczucznych zapowiedzi ani deklaracji jednak nie będzie. Musimy podejść do nowego sezonu z dużą pokorą, skupić się na ciężkiej pracy i na jak najlepszym przygotowaniu do każdego najbliższego meczu. A po kilku tygodniach czy miesiącach będziemy wiedzieli do czego nam to wystarcza.
Red.: Mazovia musi okrzepnąć w wyższej lidze jak swego czasu np. Unia Skierniewice, w której grałeś, a potem może myśleć o nowym celu?
R.P.: Myślę, że środowisko Mazovii jest bardzo ambitne i te nowe cele będzie sobie wyznaczało możliwie szybko. Nie ma mowy o żadnej wegetacji, stagnacji czy zachłyśnięciu się tym, co już mamy. Tak jak mówiłem przed chwilą – nie chodzi o to żeby wygłaszać jakieś wielkie i oderwane od rzeczywistości deklaracje, ale proszę mi wierzyć, że każdy piłkarz wychodząc na boisko wierzy, że jest w stanie wygrać mecz z każdym przeciwnikiem. My, jako ambitni ludzie i ambitni piłkarze, będziemy nie inaczej podchodzić do każdego pojedynczego meczu w III lidze.
Red.: Co powinno wyróżniać beniaminka Mazovię?
R.P.: Z pewnością świetnie byłoby utrzymać tak skuteczną grę w defensywie jaka charakteryzowała Mazovię w poprzednim sezonie. Ale patrząc już może z takiej bardziej mojej prywatnej perspektywy i mojego ogólnego poglądu na futbol to chciałbym aby mówiono o nas, że mamy świetnie wyszkolonych technicznie zawodników, że piłka się nas słucha i że na naszą grę patrzy się z dużą przyjemnością. Mam nadzieję, że uda nam się połączyć oba te aspekty.