
W każdym z klubów, w którym byłem, dawałem z siebie 100 procent i czułem dumę będąc ich częścią – mówi Michał Kuczałek, czołowa postać MKS Mazovia Mińsk Mazowiecki. W sobotę wyjątkowy sparing, bowiem Duma Mińska spotka się z macierzystym klubem naszego rozmówcy – Olimpią Zambrów.
—-
Redakcja: W sobotę mecz sparingowy z Olimpią Zambrów, której jesteś wychowankiem. Grałeś w tym zespole seniorskim ze starszym bratem Damianem i to za jego sprawą rozpocząłeś treningi?
Michał Kuczałek: Zgadza się, przygoda z piłką zaczęła się poprzez mojego brata, wówczas poszedłem z nim na trening i bardzo mi się spodobało. Finalnie zacząłem trenować z chłopakami starszymi o trzy lata.
Red.: Debiut w trzeciej lidze jako 17-latek w 2011 roku, co pamiętasz z tych pierwszych meczów? Grałeś na obecnej pozycji?
M.K.: Z pewnością były ogromna radość i satysfakcja, bo zagrałem w piłce seniorskiej. Występowałem na pozycji środkowego pomocnika. Był to sezon, w którym wygraliśmy 3 ligę, ale ze względów finansowych nie awansowaliśmy o poziom wyżej.
Red.: Olimpia była zespołem za mocnym na trzecią ligę i za słabym na drugą ligę? Funkcjonowaliście jako profesjonalny zespół ze stypendiami/premiami czy raczej zawodnicy łączyli grę z pracą zawodową lub studiami?
M.K.: Wydaje mi się, że druga liga była cały czas w zasięgu Olimpii, ale niestety potoczyło się inaczej. Część zawodników wtedy pracowała i studiowała. Sam łączyłem grę na początku z pracą, a później jeszcze ze studiami.
Red.: Rywale to m.in. Radomiak Radom, Motor Lublin, Raków Częstochowa, GKS Tychy, Polonia Warszawa. Które miejsce zrobiło na Tobie największe wrażenie?
M.K.: Pierwszy mecz w drugiej lidze na stadionie Motoru Lublin wywołał dużo emocji. Był to nasz sprawdzian, wywieźliśmy wtedy jeden punkt (1:1; w składzie rywali m.in. Konrad Wrzesiński, były zawodnik Mazovii – red.).
Red.: W pierwszej lidze grałeś w Resovii i GKS Jastrzębie. Z jakich powodów kibice obu klubów powinni i pamiętają o Michale Kuczałku?
M.K.: Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, trzeba byłoby zapytać kibiców. W każdym z klubów, w którym byłem, dawałem z siebie 100 procent i czułem dumę będąc ich częścią. Poznałem mnóstwo świetnych ludzi, którzy oddają serce swoim klubom. Zawsze będę im kibicował i życzę, żeby odnosili jak największe sukcesy.
Red.: Jak możesz porównać sportowo dzisiejszą Mazovię z drugoligową Olimpią?
M.K.: Ciężko jest porównać, ponieważ były to inne klasy rozgrywkowe i trochę inne czasy w sporcie. W mojej ocenie mamy silną drużynę, bardziej doświadczoną, która poradziłaby sobie na wyższych szczeblach i wierzę, że to będzie nasz sezon.
Red.: Olimpia to murowany kandydat do awansu, Mazovia nie jest w tak wybornej sytuacji. Ktoś z dawnych znajomych jest obecnie w zespole z Zambrowa?
M.K.: Tabela czwartoligowej grupy podlaskiej wskazuje, że awans Olimpii to formalność. Szatnię w Zambrowie dzieliłem z Patrykiem Malinowskim, Michałem Steciem i przyjacielem od najmłodszych lat – Przemysławem Jastrzębskim.